Dlaczego kobiety tunguskie są łatwe

Ainu-hunting

W bardzo dawnych czasach żyło dwóch biednych Tunguzów, ojciec i jego syn. W odległej wsi żył wtedy także pewien bogaty Tunguz ze swoją żoną.

Corocznie bogaty Tunguz wybierał się ze swoim psem na polowanie i zawsze zabijał wiele kun leśnych, wydr i lisów. Natomiast syn biednego Tunguza miewał bardzo marne wyniki w polowaniu, kie!, zabijał rocznie tylko dziesięć kun, dziesięć wydr i dziesięć lisów – taj przynajmniej słyszał ten bogaty Tunguz.

Jednego roku biedny Tunguz przygotował sidła na kuny i wybrał się na polowanie z psem. Cały dzień polował posuwając się naprzód, w nocy zaś odpoczywał i na drugi dzień znowu polując szedł naprzód, spędzał noc gdzieś i znowu polował. Polując w ten sposób dotarł ze swoim psem do tej wsi, w której mieszkał bogaty Tunguz i zaszedł do jego chaty.

Gospodarza nie było, była tylko jego żona, kie! Biedak rozejrzał się po chacie: wszędzie wisiały pęki skór kunich, wydrzych i lisich. Bardzo mu się to spodobało.

Żona gospodarza ugotowała jedzenie, kie!, i poczęstowała gościa.

Kiedy biedny Tunguz już skończył jeść, zapytał kobietę:

– Dokądże to poszedł twój mąż?

Żona odparła:

– Na polowanie poszedł ze swoim psem i go nie ma. Nie wróci prędzej, jak pojutrze.

Później ten biedny Tunguz postanowił spędzić noc w tej chacie. W nocy on i ta kobieta poszli spać, kie! Wtedy biedny Tunguz zapragnął stosunku z żoną gospodarza, ale kobieta go odrzuciła:

– Plwam na ciebie! Nie oddam się takiemu byle co, jak ty! Czy źle mi z moim mężem?! Czyż mi czego potrzeba?! Czegoż ja się mogę po takim biedaku, jak ty, spodziewać?! Nie oddam ci się, plwam na cię, ty plugawcze!

Tak mu ta kobieta nakrzyczała. Biedny Tunguz poczuł się obrażony. Ledwie zaświtało, opuścił niegościnną chatę nic nie jedząc i wrócił do swojej wsi.

Kie! Od tego czasu szczęście się do biedaków uśmiechało. Każdego roku młody Tunguz wychodząc na polowanie zabijał zwierzęta setkami. Usłyszał on, że ten bogaty Tunguz z odległej wsi umarł niedawno.

Minęło sześć lat i tak się stało, że wdowa po tym bogaczu przyszła do ich wsi. Ludzie od razu poznali, że była ona bardzo wygłodzona. Kobieta trafiła do chaty ongiś biednych Tunguzów.

Wszedłszy, poprosiła młodego Tunguza – gospodarza domu, aby ten wziął ją na żonę. Opowiedziała też, jak to po śmierci męża nie była w stanie się sama utrzymać przy życiu i dlatego przyszła do jego chaty. Jeśli gospodarz jej nie chce wziąć za żonę to niech chociaż przyjmie ją za służącą do noszenia wody – tak mu powiedziała.

Kie! Ten Tunguz, który był kiedyś biedny, rzekł jej wtedy:

– Plwam na ciebie! Przylazłaś, bo wiedziałaś, żem teraz bogaty. Ale kiedyś, gdy cię odwiedziłem i chciałem się z tobą kochać, toś mnie odepchnęła, nie chciałaś mi się oddać, gardziłaś mną, pluć na mnie chciałaś. Ja to pamiętam i dlatego niż z tego, co będziesz gadała, choćby do śmierci, ie trafi do moich uszu! Nawet jeśli będziesz umierać na moim podwórzu, nic ci nie pomogę!

Kobieta płacząc opuściła dom Tunguza i na jego podwórku umarła z głodu.

Tunguzi dobrze zapamiętali to wydarzenie i dlatego zachowali je w tej opowieści.

I ich kobiety wyniosły naukę z tego wypadku. Dlatego teraz, jeśli kobieta tunguska zobaczy jakiegoś biedaka, zaraz pragnie mieć z nim stosunek. Dlatego teraz kobiety tunguskie zalecają się do każdego nieznajomego, jakiego zobaczą.

Taka jest tradycja.

okładka-ainu

 

Tekst pochodzi z książki:

Alfred F. Majewicz

„Dzieje i legendy Ajnów”

Warszawa 1983

Reklamy